Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niektórzy ludzie co roku jeżdżą w to samo miejsce na wakacje? Moja koleżanka od dziesięciu lat spędza lipiec w Chałupach. Zawsze mówiła, że to „jej” miejsce, ale jakoś nigdy nie rozumiałam o co chodzi. Dla mnie wakacje to było zwiedzanie – Rzym, Barcelona, Praga. Aż w zeszłym roku w końcu pojechałam z nią nad ten słynny półwysep.
I wiecie co? Złapałam bakcyla.
Chałupy to nie jest kurort z przepychem. Nie ma tu marmurowych hoteli ani restauracji z gwiazdkami Michelin. Ale jest coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze – przestrzeń. Plaża jest tak szeroka, że nawet w szczycie sezonu znajdziecie miejsce dla siebie. Dzieciaki mogą biegać, budować zamki, zbierać muszelki, a wy nie musicie się martwić, że ktoś im wdepnie w zamek albo zabierze im wiaderko.
A ten wiatr! Pierwszego dnia myślałam, że zwariuję. Włosy we wszystkich kierunkach, parasolka prawie odleciała. Ale potem zobaczyłam te wszystkie kitesurferów na wodzie i zrozumiałam, że to jest właśnie magia Chałup. Jak wieje, to miasto żyje. Jak nie wieje, jest idealnie do opalania. W obu przypadkach wygrywacie.
Szukając noclegu, mieliśmy jeden cel – blisko morza, ale nie na samym deptaku, bo wiemy jak to jest z hałasem do 3 w nocy. Trafiłyśmy na Apartamenty Mistral przypadkiem, przez polecenie. I to był strzał w dziesiątkę. Rano wychodzisz w kapciach i piżamie na kawkę na balkon, a potem idziesz na plażę. Serio, to jest luksus, którego nie doceniasz, dopóki go nie masz.
Apartamenty Chałupy – w apartamencie było wszystko, czego potrzebowaliśmy. Porządna kuchnia, bo jednak gotowanie na wakacjach to oszczędność i wygoda, zwłaszcza z dziećmi. Pralka, bo piasek wchodzi wszędzie. I miejsce parkingowe, co w Chałupach w sezonie to jak złoto. Nie musicie krążyć godzinę po uliczkach szukając wolnej przestrzeni.
Ale wracając do samego miejsca – Chałupy mają coś, co ciężko opisać. To taka beztroska atmosfera. Wieczorem idziecie na spacer wzdłuż brzegu, zatrzymujecie się na gofrach albo lodach w małej budce. Nikt się nie spieszy. Nikt nie patrzy na zegarek. Jest po prostu… dobrze.
I jeszcze jedno – cypl. Jeśli lubicie przyrodę, to koniecznie wybierzcie się na spacer na sam koniec półwyspu. To rezerwat, są foki, dzikie ptaki. My szliśmy z dwójką dzieci i dało radę, choć trzeba mieć wygodne buty. Ale widoki? Bezcenne.
Apartamenty Chałupy – Mistral informuje że sezon tu trwa krótko, więc jak myślicie o przyjeździe w lipcu czy sierpniu, to nie zwlekajcie z rezerwacją. Naprawdę. Dobre miejsca znikają z kalendarza błyskawicznie. My już zarezerwowaliśmy na przyszły rok, bo wiemy, że to nie był nasz ostatni raz w Chałupach. Apartamenty Chałupy – polecamy się.